Fotografia

Tempus Fugit

O wolnym wyborze cz.2

W poprzednim artykule opisałem cztery parametry jakościowe obrazu fotograficznego, czynniki które modulują te parametry, oraz po krótce wzajemny wpływ tych parametrów. W tej drugiej części spróbuję zaproponować metodykę wyboru odpowiednich narzędzi aby uzyskać porządaną jakość.

Zaprezentowana metodyka będzie dość ogólna, absolutnie nie aspiruje do miana doskonałej i na wszystko. Happy Raczej proponuje pewien schemat myślowy, w oparciu o własne doświadczenie, wyczytaną i znalezioną wiedzę, oraz fakty opowiedziane mi przez kolegów na wspólnych plenerach i spotkaniach. Sposób ten można jak najbardziej odrzucić, można go też, rzecz jasna rozwijać i rozbudowywać o kolejne zmienne, czynniki (np. temperatura, zastosowana optyka, warunki świetlne, wywoływanie forsowne itp..).


Parametry Jakościowe
Czynnik nr 1
Czynnik nr 2
Czynnik nr 3
Tonalność
rodzaj papieru
rodzaj filmu
ekspozycja filmu
Ziarnistość
format filmu
czułość filmu
wywoływacz
Rozdzielczość
format filmu
czułość filmu

-

Akutancja
rodzaj filmu
wywoływacz
powiększenie



Wpływ na Tonalność

- Rodzaj filmu: generalnie największą pojemność tonalną posiadają filmy z krzywymi charakterystycznymi dość wolno lecącymi w górę, z dość długim odcinkiem dolnym i górnym. Są to zazwyczaj filmy z przedziału ISO125-400. Filmy z zakresu niskich ISO - 25-50 mają mniejszą pojemność tonalną, są bardziej kontrastowe.

- Ekspozycja: dlatego też wbrew pozorom do scen mocno kontrastowych lepiej użyć filmów o średnim i wysokim ISO - 125-400 niż te o niskiej czułości.

- Niską pojemność tonalną filmów o niskim ISO można zrekompensować wywoływaczem ostro-konturowym/akutancyjnym - ziarna na takiej kliszy i tak mamy niewiele (z racji jej właściwości), ostrość mamy nadzwyczajną, a sam wywoływacz zapewni nam ładne przejścia tonalne.

Wpływ na Ziarnistość

- Format filmu: tak to ma znaczenie, najbardziej bez-ziarniste materiały to wielki format, niestety z różnych poważnych przyczyn niewiele osób może sobie na ów format pozwolić, ważne aby podkreślić, że klisze 35mm są ziarniste i takimi pozostaną z racji samego rozmiaru. Kompromisem wydaje się format 120 - średni format, równie dostępny jak 35mm i tylko może nieco droższy, acz niekoniecznie;

- Czułość filmu: niskoczułe filmy są bardzo mało ziarniste, wyższe czułości - to ziarno. Kropka. Happy

- Wywoływacz: Do filmów niskoczułych wywoływacz akutancyjny - ziarna nam nie wprowadzi, podtrzyma ostrość konturową bazując na rozdzielczości danego materiału a poszerzy tonalność; W przypadku wyższych czułości lepiej jest użyć wywoływacza drobnoziarnistego, rozpuszczającego kryształki - co zamaskuje ziarno. Wywoływacz taki wyzyska pojemność tonalną przy czym i nie spowoduje dramatycznego spadku ostrości. Zastosowanie Drobnoziarnistego wywoływacza do filmów niskoczułych pogorszy nam ostrość i podniesie kontrast. Zastosowanie wywoływacza akutancyjnego do filmów o wyższym ISO wprowadzi nam ostrość na wyżyny ale wraz z ziarnem, które będzie szczególnie widoczne na jednolitych płaszczyznach obrazu - jak niebo, twarz, itp.

Właściwie to samo można powiedzieć o pozostałych parametrach -
rozdzielczości i akutancji. W przypadku niskich czułości - trzymajmy się wywoływaczy akutancyjnych (w tym całej rodziny Pyro, które są równiez akutancyjne). Tutaj można nadmienić, że wywoływacze z rodziny Pyro z doskonałym skutkiem stosowałem z TX400 naświetlanym nominalnie - po prostu osad wytrącony w procesie wywoływania stanowi maskę (nie mylić z zadymieniem bazowym), której natężenie maleje wraz z gęstością proporcjonalnie - co daje wizualnie efekt braku ziarna, a także eliminuje ryzyko blokady i świateł i cieni. Dodatkowo wrażenie doskonałej akutancji potęguje efekt ścięcia się, stwardnienia emulsji pod wpływem wywoływacza w miejscach o dużym skoku gęstości. Efekt ten widoczny jest na kliszy pod światło - tak jakby faktycznie ktoś wyrył na niej kontury obrazu.


Podsumowanie

Przedstawię tutaj pewne konkluzje i wnioski, oprę się na własnych przykładach, być może ktoś ma lepsze pomysły, inaczej to widzi - i bardzo dobrze - chodziło mi o przedstawienie pewnego bardzo podstawowego problemu, często niezauważanego w szale radości jaką dają tradycyjne techniki fotograficzne, a nie recepty na sukces.

1. Dobierajmy film do tematu

Krajobraz/Pejzaż - ostrość, tonalność, brak ziarna (kasza na niebie nie służy dobremu odbiorowi takiej pracy) - niższe ISO, wywoływacz wyrównawczy
Fotografia uliczna - wyższe ISO, wywoływacz drobnoziarnisty, ew. Pyro (PMK, Pyrocat-HD, Finol, Prescysol)
Portretowa/makro - niższe ISO, wywoływacz wyrównawczy/akutancyjny, jesli wyższe ISO - bo światło zastane, brak oświetlenia studyjnego - wtedy wywoływacz drobnoziarnisty, np. A49, D76, Microdol-X, Perceptol.
Makro - ostrość, rozdzielczość, brak ziarna - chcemy bardzo dobrze widzieć ten świat mikro w naszym makro, prawda? Happy

Leniwi, którzy nie lubią targać statywu w plenerze, muszą iść na kompromis i więcej zapłacić. A to znaczy - zapakować film o ISO200-400 a potem wywołać w jakimś wywoływaczu z rodziny Pyro, albo z rodziny receptur Crawleya (Patterson) - np. FX39, FX44, lub też Ilfotec DDX.
..itd.


[Gdańsk Oliwa, Xenotar 80/2.8 @f8, Rollei 80S w Ilfotecu DDX 1:9, 20C]


2. Duże powiększenia

Wymaga raczej zastosowania większego formatu, niskie czułości, bo pojemność tonalna większych formatów i tak jest dobra, a zależy nam na rozdzielczości, która w przypadku większych formatów "gubiona" jest przez optykę! Tak, optyka w wielkim formacie jest bardzo słaba w porównaniu z 35mm, dla większości szkieł, ledwo daje 60-80lp/mm co oznacza utratę ok. 50% wyjściowej siły rozdzielczej negatywu.

Nawiasem mówiąc, można by się pokusić w tym wniosku o sformułowanie powodu, dla którego Kodak przestał produkcji Trixa dla 4x5 cala i większych - po co produkować film o wysokiej czułości, skoro w swoim zastosowaniu wielki format tych czułości już raczej nie potrzebuje! Happy (ostatni reporterzy z Graflexami na plecach biegali po ulicach conajmniej z 50 lat temu!)


[Narva, Xenotar 80/2.8 @f8 ; TX400@400; Prescysol 1:5:100; 24C, 10:30, wieksza rozdzielczosc 400-tki]



3. Forsowanie niskich czułości

Nie próbujmy! Nie uda się Happy ..na siłę forsować filmów o niskich czułościach, będziemy żałować zmarnowanego czasu (a tym bardziej będzie bolało im lepszy temat chcieliśmy przy tym zrealizować), chemii i własnych nerwów - pamiętajmy, że forsowanie to niedoświetlenie i przewołanie, a więc skracanie pojemności tonalnej, w przypadku niskich czułości ta pojemność i tak jest niska! Lepiej wtedy użyć wywoływaczy akutancyjnych podnoszących ISO! Takich jak: Neofin Blue, FX-1, FX-39, PMK, FX-37;

Ważna uwaga - czym innym jest podniesienie czułości filmu przez wywoływacz, a czym innym forsowanie. Podniesienie czułości przez wywoływacz akutancyjny polega na tym, że z braku buforowania, substancja wywołująca szybko się zużywa w obszarach o intensywniejszym naświetleniu, podczas gdy w cieniach wywolywacz sie tak szybko nie zuzywa i pracuje sobie normalnie.. jednoczesnie zasilajac te obszary w ktorych się szybciej zużył - w rezultacie światła i srednie szarości mamy dość szybko zredukowane, a w cieniach dostajemy calkiem przyzwoitą gęstość. Takim wywoływaczzem jest np. Neofin Blau. Natomiast forsowanie - to zwyczajne niedoświetlenie materiału i przewołanie, i tam szybko nam się wywołują obszary o względnie intensywnej ekspozycji, natomiast cienie pozostają zablokowane. Najlepszym wywoływaczem do forsowania jest D76 i ponoć XTOL (nie próbowałem nim forsować) oraz Ilfotec DDX w 1:4. A filmem - Kodak Trix 400 nawet do 3200 i w mniejszym stopniu Ilford HP5+ (do 1600). Wynalazki typu Delta 3200 czy Fuji Neopan 1600 to inna technologia i inne podejście.



[St.Etienne, Metz - TXP320@800, D76 1:1, 20C, skan z neg.]



4. Wyciskanie ostrości z filmów o wyższym ISO

Nie próbujmy na siłę uzyskać ostrości w filmach o wyższych czułościach, jeśli temat nam nie ucieka (nie jest to fotografia uliczna czy inna sytuacyjna) to użyjmy sobie filmu o niższej
czułości, na statywie, a potem wywoływanie semi-stand, stand, R09 czy Rodinal w zupełności wystarczy. Na ulicy, fotografując dzieci, jakieś sytuacje i okoliczności dość zmienne w czasie, przy różnym kontraście (równie zmiennym) - znowuż - niezawodny będzie Kodak Tri-X oraz HP5+ . Moje próby zakończone sukcesem jeśli chodzi o akutancję i małe ziarno przy zachowaniu rozpiętości tonalnej dla Kodaka TX to: Prescysol, Prescysol EF i Finol (odpowiedniki: Pyrocat-HD i PMK). Kolega jest bardzo zadowolony z rezultatów, które uzyskuje przy użyciu wywoływacza FX-39 do Tri-Xa.


[Narva, 35mm Kodak TX400@400, Prescysol 1:5:100; 24C, 10:30, semi-stand, odbitka 18x24cm]


5. Nie tylko ekonomia

Nie optymalizujmy naszych materiałów tylko pod kątem ekonomicznym (bo Rodinal jest tani).. jasne, bardzo fajnie - ale to co jest tanie, nie zawsze jest dobre, a już na pewno nie jest dobre na wszystko (jak ryba..); Portrety zrobione na Trixie czy Ilfordzie HP5+, świecone nominalnie i wywołane w Rodinalu _w_większości_ nie będą dobre, chyba że lubimy portrety z ziarnem. W drugą stronę też tego nie stosować, na zasadzie "wołam wszystko w D76" - świetnie, poproszę o piękną rozpiętość tonalną sceny pejzażu o rozpiętości np. 5-6EV zrobionym na 35mm kliszy naświetlanym na Ilfordzie Pan F.


[Rembertów, TX400@1600, Rodinal 1:40, 20C - ziarno jak groch, poblokowane światła - białe plamy, cienie bez szczegółów]


Zakończenie

Na koniec jedna ważna uwaga. Ważna, z punktu widzenia praktyka. Swoją przygodę z fotografią rozpocząłem wiele lat temu, bardzo żałuję, że wielu rzeczy nie dowiedziałem się wcześniej. Jedną z tych rzeczy jest właśnie to o czym pisałem, a więc właściwy dobór materiałów i wywoływaczy. To jedno. Drugą, równie ważną sprawą jest konsekwencja takich wyborów. Teraz z perspektywy 7-8 lat, przeglądam swoje negatywy i myślę aby na dużych odbitkach zrealizować jakich spójny projekt - motyw, temat. Jest trudno, cholernie trudno - właśnie dlatego, że za bardzo kombinowałem, testowałem i szukałem. Co więcej, dałem się zwieść dobrociom techniki - obróbce cyfrowej i skanowaniu negatywów, jednakże w tradycyjnej ciemni rzeczy nie są takimi jakie widzimy na monitorze w 8 bitach, każdy taki kadr, zrealizowany na innym materiale, wywołany w innej chemii - jest po prostu inny, wymaga ciągłego próbkowania, próbnych odbitek, ogromnej cierpliwości i mnóstwa czasu. A tak okazuje się, że kompresja średnich szarości, ziarno, rysunek obrazu, rozpiętość tonalna.. są kompletnie różne. Wszystkiego tego mógłbym zaoszczędzić, gdybym wcześniej wypracował sobie odpowiedni dobór materiału, wywoływaczy i technik wywoływania do tematów. Taki czy inny, nie ma problemu można praktycznie wywołać cokolwiek w czymkolwiek, nikt nam nie broni poszukiwać własnych dróg, wzorców estetyki itd. Ważne, aby zachować się przy tym konsekwentnie.