Fotografia

Tempus Fugit

Saarema i okolice

Estonia, terra incognita, powitała gęstwiną lasów, chmurną i wietrzną pogodą. Pierwszy przystanek w Parnu (Parnawa).
Z Parnu na Saaremę można dostać się promem kursującym z Virtsu (ok. 70km od Parnu) do Kuivastu na wyspę Muhu, skąd groblą śmigamy już na samą Saaremę Happy



[Parnu, TX 400@400; Prescysol 1:5:100, 10:30 semi-stand; odbitka 23x23cm Rollei Vintage 312, Neutol WA 1:9]

Saarema - dawniej Ozylia. Przyznam, że Saarema mi się bardziej podoba - brzmi dla mnie tak tajemniczo i jest tajemnicza. Miejsce odosobnienia, a wrażenie potęgowane jeszcze przez bardzo zmienną morską pogodę, wyjący wiatr i minimalne zaludnienie. Skupiska ludzkie - wioski, miasteczka, łącznie z Kuressaare są takie zbite, jakby stłoczone. Saarema kryje wiele zabytków, baaardzo staaaarych mieeejsc. Kościoły z XIII i XIV wieku, pozostałości murów obronnych, zamek biskupi w Kuressaare.


[Kuressaare, TX 400@400; Prescysol 1:5:100, 10:30 semi-stand; odbitka 23x23cm Rollei Vintage 312, Neutol WA 1:9]


[St. Martins w Valjala TX 400@400; Prescysol 1:5:100, 10:30 semi-stand; odbitka 23x23cm Rollei Vintage 312, Neutol WA 1:9]

Mieliśmy jeden dzień na Saaremę. Szkoda - następnym razem, chcę tam pojechać i zostać na samej Saaremie dłużej - 3-4 dni. Przyznam, że nawet Toskania nie wywarła na mnie takiego wrażenie jak ten zakątek Europy (dosłownie). Saarema żegnała nas grozą wiatru i burzy.



[Okolice Leisi, Kodak PX125@125; Prescysol 1:5:100, 8:30 semi-stand; odbitka 23x23cm Rollei Vintage 312, Neutol WA 1:9]