Fotografia

Tempus Fugit

Na krańcu..

Z Tallina do Narvy jest jakies bite 3.5h jazdy, ponad 230km; Drogi w Estonii jeśli się akurat nie przebudowują na szersze i nowsze - to są całkiem w porządku, więc bezstresowo dojechaliśmy do Narvy.
Samo miasto zrobiło na nas dość przygnębiające wrażenie, taki podupadający hmm.. Stargard Szczeciński z końcówki lat 80-tych. Populacja miasta to w prawie 100% Rosjanie, ale chyba szczęśliwi, że nieoczekiwanie dla nich.. stali się obywatelami UE. Granicę z Rosją wyznacza rzeka o tej samej nazwie. Zaraz po drugiej stronie widać okazałą fortecę - Iwangorod (Jaanillin - po estońsku). Życie w Narvie płynie jakimś prawie zastygłym nurtem, jest takie jakieś szare i wycofane. Ludzie przemykają jak cienie .. w środku dnia, przychodzą nad Narvę popatrzeć, wykąpać się (10'C ciepla..brrr).



Iwangorod


Forteca Narva z wieżą "Długi Herman".


Życie nad Narvą płynie leniwie jak sama Narva..



Popływał to teraz i pobiega.. nu wot i szto, eto samaje zdarowie!

[Wszystkie prace to TX 400@400, Prescysol 1:5:100, semi-stand, Rollei VIntage 312, Agfa Neutol WA 1:9]