Fotografia

Tempus Fugit

Krasiczyn, zapomniany.


Zupełnie zapomniałem. Wyczekany, odkładany (z powodu długotrwałej i przewlekłej zimy tego roku) wyjazd do Krasiczyna.
Wreszcie, udało się tam pojechać na długi weekend czerwcowy.


Bardzo przyjemny poranny (przed 6 rano) spacer z Rollkiem, wyskakując niecnie zza węgła, przestraszyłem damski personel sprzątający pałacu. Naprawdę, niechcący Happy Jest dzisiaj 1 grudnia - bardzo brakuje mi takich spacerów właśnie.


Krasiczyn, park.

Krasiczyn, park.

Krasiczyn, park.

Krasiczyn, park.

Krasiczyn, park.

[Wszystko to wytrzymał Trix świecony na 250 i wołany wyrównawczo w D76 1+1@22C]
Skaner (epson 4990) miał kłopoty, ale pierwsze próby odbitkowe spokojnie dały radę.